Blog

Pływający Holender

Houses in IJburg, a eastern residential area of Amsterdam. It is built on several artificial islands

Ponad 20% powierzchni Holandii zajmuje woda, a prawie jedna trzecia lądu znajduje się poniżej poziomu morza. Niderlandy należą także do najsilniej zaludnionych regionów w Europie. Dlatego gdy na lądzie zrobiło się za ciasno, Holendrzy zaczęli osiedlać się na wodzie.

Wielkie miasta powstawały nad rzekami, ponieważ te stymulowały rozwój. Usytuowanie w pobliżu akwenu sprzyjało uprawie roli, umożliwiało transport oraz dawało dostęp do wody pitnej.  Natura jest jednak nieprzewidywalna i oprócz dobrodziejstw, niesie z sobą również zagrożenia, dlatego przez wiele lat do rzek odnoszono się z dystansem. Jednakże dzisiejsza technika pozwala człowiekowi egzystować z naturalnymi zbiornikami wodnymi w swoistej symbiozie. Jeszcze niedawno ludzie uciekali od wody, dziś stawiają na niej swoje domy.

Po prostu dom

Architektura wodna może rozwiązać liczne problemy współczesnej urbanistyki. W miastach brakuje gruntów pod budowę, podczas gdy potencjał większości rzek i jezior jest niewykorzystywany. Za przykład rozsądnego dysponowania zasobami naturalnymi służyć może Holandia. Jest to kraj, który plasuje się na czwartym miejscu pod względem gęstości zaludnienia w Europie. Pod uwagę trzeba wziąć jednak, że w rankingu wyprzedzają ją: Monako, Malta i Watykan – czyli państwa mikroskopijne. Holandia jest więc z wynikiem 464 osób na km² najbardziej zaludnionym spośród większych państw europejskich. Nie wpływa to jednak negatywnie na standard życia jej obywateli. Wręcz przeciwnie, z danych Eurostatu wynika, że ledwie co dwudziesty Holender mieszka w zbyt małym lokum. Dla porównania, w Polsce problem ten dotyka 46,3% populacji. Niewątpliwie na dobry wynik Królestwa Niderladnów duży wpływ ma architektura wodna. W Holandii znajduje się obecnie ponad 10 tys. mieszkalnych barek, z czego 2,5 tys. w Amsterdamie i jego okolicach. Zagospodarowanie rzek i jezior sprawiło, że Niderlandy nie są wcale tak „ciasne”, jak wskazywałyby na to liczny. A widok człowieka mieszkającego na rzece, nikogo już tam nie dziwi. Dla Holendrów dom na wodzie nie jest niczym wyszukanym. Przeciwnie – jest domem jak każdy inny.

Efektywny i efektowny

Typowa barka mieszkalna ma długość od 14 do 30 m, a jej powierzchnia waha się między 35 a 150 m². Jest ona idealnym rozwiązaniem dla ludzi, którzy cenią sobie wolność i prywatność. W wielu holenderskich miastach jest ona tańsza od domu czy mieszkania. Pływające domy buduje się w oparciu o ekologiczne technologie. Na dachu montuje się baterie solarne, które służą do ogrzewania pomieszczeń. Pozwala to na korzystanie z obiektu przez cały rok.

Domy na wodzie są dla Holendrów bardzo atrakcyjne również ze względu na specyficzne ukształtowanie terenu ich państwa. Około 30% „kraju tulipanów” znajduje się pod poziomem morza, co czyni tereny te podatnymi na podtopienia. Ten problem nie dotyczy pływających domów. Są one  niebywale stabilne i nie wymagają cumowania na brzeg w czasie nawet skrajnie trudnych warunków pogodowych.

Wszystkie drogi prowadzą do Amsterdamu

Sytuacja w Polsce jest zupełnie odwrotna od tej w Holandii. Rzeki i jeziora w naszym kraju są bardzo słabo zagospodarowane. Projekt „BARGEWORK® – BIURO NA WODZIE” ma odwrócić tę tendencję. Konstruując biuro na wodzie możemy wprowadzić nowe standardy, zarazić innych świeżymi pomysłami i zmienić optykę na proekologiczną. Może być to pierwszy krok w stronę Amsterdamu. Pozwoliłoby to odciążyć polskie miasta i poprawić jakość życia naszych obywateli.